wyszukanie zaawansowane

Na sportowo

Nowe style w damskiej kulturystyce

31.03.2008

Czy za tym podążą także modyfikacje przepisów? Kobieca kulturystyka zawsze miała zwolenników i przeciwników. Tak jak odwieczny dylemat: czy kobieta powinna być silna i sprawna, czy też delikatna, subtelna i bezbronna?

Kiedyś wiązało się to z tradycyjnym pojmowaniem roli kobiety, zgodnie z którym pewne obszary życia były zastrzeżone wyłącznie dla mężczyzn. Twierdziło się po prostu, że kobietom coś „nie przystoi”, chociaż tak naprawdę nikt nie potrafił wyjaśnić, dlaczego. Ograniczając się do sportu, chodziło tu głównie o konkurencje siłowe oraz o sporty walki.

Kulturystyka nie pasuje do żadnej z tych grup, gdyż jest dyscypliną sceniczną, trochę artystyczną (program pozowania do muzyki) i ukazującą piękno budowy ciała, ale także prezencję i elegancję ruchów. Tutaj odmawiano kobietom prawa uczestnictwa głównie ze względu na rozwój i prezentację umięśnienia, które nie pasowało do ogólnie przyjętego wizerunku „płci pięknej”, o delikatnej budowie i aksamitnie miękkim ciele. Chociaż podejście do roli kobiety zmieniało się na przestrzeni wieków, zawsze byli mężczyźni, a wśród nich także wielcy artyści, którzy „tęsknili” do wizerunku hożej, silnej i sprawnej kobiety.



Pomijając mityczne greckie Amazonki czy skandynawskie Walkirie – wojowniczki ujeżdżające skrzydlate konie – sięgnijmy do mniej odległych czasów. Znamiennym przykładem mogą być tu dwie Jagienki: ta z „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza i ta z „Chłopów” Władysława Reymonta. Ale chyba najbardziej pasuje do tego wizerunku tytułowa bohaterka poematu Adama Mickiewicza „Grażyna” („grażas” to po litewsku – „piękna”). Oprócz zalet duchowych jest ona również silna i sprawna, co udowodniła na placu boju, pojawiając się w zbroi męża. Uwielbiała ówczesne „męskie rozrywki”, takie jak jazda konna czy fechtunek. No właśnie, chodzi o te „męskie rozrywki”. Poprzez cały pozytywizm, a potem modernizm, aż po nadal trwający feminizm, kobiety zrzucały te staroświeckie ograniczenia, zdobywając kolejne bastiony ludzkiej działalności zarezerwowane wcześniej wyłącznie dla mężczyzn.

Sport wyczynowy długo pozostawał w tyle za innymi zajęciami. Znacznie wcześniej kobiety zaczęły jeździć na traktorach, układać brukowane jezdnie, obsługiwać tokarki, służyć w wojsku i policji. Zmasowana inwazja kobiet na „męskie” sporty wyczynowe to zjawisko ostatnich 20–30 lat. Jedna za drugą, międzynarodowe federacje sportowe zaczęły zezwalać na kobiece odpowiedniki męskich konkurencji: podnoszenie ciężarów, hokej, trójbój siłowy, piłka nożna, boks, kick-boxing i inne sporty walki.

Kulturystyka należała do prekursorek. Kobiety zaczęły występować, a raczej pojawiać się na scenie u boku mężczyzn, już w latach 50. ubiegłego wieku, ale odrębna konkurencja o nazwie „kulturystyka kobiet” to dopiero koniec lat 70. XX wieku. Całe to zamieszanie zakończyło się pierwszymi Mistrzostwami Świata w Londynie w 1983 r. Pojawienie się kobiet na kulturystycznych scenach od razu wywołało falę negatywnych, często ironicznych, komentarzy, w zdecydowanej większości pisanych przez mężczyzn. Co ciekawe, wejście kobiet w dyscypliny czysto siłowe, takie jak podnoszenie ciężarów czy trójbój siłowy, było mniej kontrowersyjne. Dlaczego widok wielkiej i silnej, zwykle obfitej, kobiety mniej „przerażał” męskich prześmiewców zza biurka, niż widok zgrabnej, umięśnionej i odtłuszczonej dziewczyny z klubu kulturystycznego? Może za tą niechęcią do kulturystek kryje się po prostu syndrom słabych mężczyzn?

1 2 3
REKOMENDACJA
Ten materiał nie ma jeszcze opinii. Masz okazję by Twój głos pojawił się tutaj jako pierwszy! Nie czekaj - dodaj swoją opinię!

Masz swoje poglądy? Tu jest miejsce, gdzie możesz je swobodnie wyrazić!
Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będziemy tolerować niecenzuralnych wypowiedzi i wulgaryzmów. Wymieniaj poglądy a nie obelgi. Zasady Opinii.