wyszukanie zaawansowane

Odnowa biologiczna

Kosmetyki organiczne i naturalne – skład, który robi różnicę

artykuł sponsorowany

Jak w czasach mody na ekologię odróżnić prawdziwie naturalne i organiczne kosmetyki od tych, które tylko wykorzystują dobrą sławę roślinnych składników? Czy warto zapłacić za nie nawet dwa razy więcej niż za kosmetyki tradycyjne?

Masło do ciała z algami, odżywki do włosów z olejkiem arganowym, krem na noc z ekstraktem z malin... brzmi kusząco. Nazwy ziół, owoców czy roślinnych olejków budzą nadzieję, że dany kosmetyk odda nam wszystko to, co najlepsze w naturze, uczyni skórę jędrną i witalną, zatrzyma procesy starzenia albo w wersji minimum – przynajmniej nie zaszkodzi. Tymczasem nawet z tym ostatnim bywa różnie.

 

Ile z natury w naturze?

Jak pokazują statystyki, wielu konsumentów uważa, że na co dzień wybiera kosmetyki organiczne i naturalne, dlatego że marka, którą kupują, z tym im się kojarzy. Tymczasem nazwy i rysunki na opakowaniach często wprowadzają w błąd. Choć większość produktów rzeczywiście zawiera roślinne składniki, nie zawsze jest to ilość wystarczająca, by nazwać kosmetyk naturalnym. Niestety, uzyskanie pełnowartościowego ekstraktu, olejku lub hydrolatu z niektórych roślin jest bardzo kosztowne, dlatego krem za kilkanaście złotych zawiera głównie składniki wytworzone w laboratorium, a substancje naturalne stanowią tam jedynie niewielki procent zawartości. Dodajmy - zbyt mały, by przynieść efekty, których się od nich oczekuje.

Skąd możemy wiedzieć, ile natury jest w danym kosmetyku? Pewną podpowiedzią może być już rzut oka na skład. Choć przy wymienionych tam komponentach nie podaje się ich ilości czy zawartości procentowej, powszechnie przyjętą zasadą jest, że składniki, których w kosmetyku jest najwięcej, znajdują się na początku składu. Te w śladowych ilościach lądują na końcu. Jeśli dany wyciąg wymieniony jest w składzie już po barwniku czy zapachu (opisywanym jako perfume), możemy wnioskować, że jest go naprawdę niewiele.

 

Naturalne czy tradycyjne?

Mimo że wciąż brakuje regulacji prawnych dla kosmetyków naturalnych, przyjęło się, że za takie mogą być uważane produkty tworzone ze składników roślinnych, mineralnych, zwierzęcych lub ich mieszanin, pozyskane bez szkody dla zwierząt. W idealnej wersji powinny one być też starannie przebadane pod kątem potencjalnych zanieczyszczeń oraz działania alergennego, a także pozyskane wyłącznie za pomocą metod fizycznych.

To podstawowa różnica między kosmetykami naturalnymi a drogeryjnymi, w których znajdują się substancje wytworzone syntetycznie i w taki też sposób przetwarzane. Część z takich sztucznych, tańszych w produkcji składników, uważana jest za niebezpieczne, czy wręcz potencjalnie rakotwórcze. Ich długotrwałe stosowanie może naruszać barierę ochronną skóry i w dłuższej perspektywie dawać efekt przeciwny od tego, w jakim celu je kupujemy.

 

O krok dalej: kosmetyki organiczne

Warto wiedzieć, że kosmetyki naturalne, które są szerszym pojęciem, obejmują także kosmetyki organiczne. Tutaj producenci już zwykle trzymają się przyjętej nomenklatury, ponieważ o organicznym pochodzeniu świadczą specjalne certyfikaty niezależnych organizacji. Te z kolei, w swoich ocenach kierują się bardzo rygorystycznymi wymogami. Najpopularniejsza z nich, ECOCERT, za kosmetyk organiczny uznaje taki produkt, który:

  • posiada przynajmniej 95% składników pochodzenia roślinnego lub mineralnego,
  • przynajmniej 50% składników roślinnych pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych,
  • nie zawiera surowców modyfikowanych genetycznie,
  • nie zawiera surowców pozyskanych z martwych zwierząt (takie jak np. powszechne w kremach drogeryjnych elastyna i kolagen),
  • w jego produkcji użyto wyłącznie naturalnych barwników i zapachów,
  • nie zawiera konserwantów syntetycznych, a jeśli tak – ten fakt jest wyraźnie oznaczony na opakowaniu (rodzaje konserwantów syntetycznych, których użycie się dopuszcza, są ściśle określone),
  • posiada ekologiczne opakowanie.

 

Drogie, ale warte swojej ceny

Niektórzy, widząc ceny kosmetyków organicznych, zastanawiają się, co wpłynęło na tak wysokie koszty produkcji. A może jest to zabieg marketingowy? Jak widać, niekoniecznie. Wybierając kosmetyki naturalne i organiczne, płacimy za pewność, że w ich składzie nie znajdziemy śladów sztucznych nawozów czy roślin modyfikowanych genetycznie, nie będzie tam też sztucznych konserwantów, barwników i zapachów. Otrzymamy produkty przyjazne skórze, ale także środowisku, bo proces ich powstawania został tak zaprojektowany, by nie szkodzić przyrodzie.

REKOMENDACJA